Łukasz przychodził do mnie codziennie. Opowiadał mi wszystko, co razem przeżyliśmy. Po paru tygodniach mogłam wrócić do domu. Dziwnie się czułam. Jakbym zaczynała nowe życie. Podjechaliśmy pod nasz dom. Niepewnie otworzyłam drzwi. Weszłam do kuchni. Od razu podbiegły do mnie Emilii, Roxy i Mania.
-Romaa! Wreszcie jesteś!- emocjonowała się Mania
-Jejku, tęskniliśmy! Jak dobrze że jesteś już z nami!- dodała Em
-Dziewczyny, a może damy jej odpocząć?- wtrąciła Roxy. Przywitałam się z nią:
-Cześć, Roxy, jak tam maluch? -zapytałam.
-Ah, dobrze.
Później podeszłam do chłopaków . Byli równie rozemocjowani jak dziewczyny. Pierwszy rzucił się do mnie Mateusz.
-Romana!- krzyknął i poderwał mnie w powietrze.-Tęskniłem! Jak dobrze że już nic ci nie jest!
-Mattii! -krzyknęłam równie entuzjastycznie. -Mam nadzieję, że nie powiedziałeś nic wujkowi, denerwowałby się jak cholera- mówiąc to uśmiechnęłam się porozumiewawczo.
-No coś ty! Przecież on zwichnięcie traktuje jak poważne złamanie. Ot co, troskliwy tatuś.- w tym momencie podszedł do nas Mario i zapytał Mateusza:
-Mati, dasz porwać ją sobie na sekundę?- po chwili już witałam się z Gotze
-Boże, jak ja się cieszę że nic ci nie jest!- powiedział i uścisnął mnie z całych sił. Podeszłam wreszcie do Rene. Ten nic nie mówił, tylko ścisnął mnie mocno. Po fali przywitań wzięłam swoją torbę i poszłam do sypialni rozpakować rzeczy. Gdy już kończyłam chować ubrania do szafy, do pokoju wszedł mój ukochany i usiadł koło mnie na łóżku.
-Wiem ze pewnie nie masz ochoty, ale może wybralibyśmy się wszyscy do kina?
-Skąd wiesz że nie mam ochoty? Z miłą chęcią pójdę, po paru tygodniach szpitala przyda mi się trochę rozrywki.- uśmiechnęłam się.
-To świetnie. Ja idę na dół, powiem reszcie a ty przebierz się.- pocałował mnie, a potem zszedł na dół.
Przebrałam się szybko, uczesałam się i zbiegłam na dół. Pojechaliśmy do kina.
Pod kinem, jak zresztą zawsze pojawił się dylemat: thriller vs. komedia romantyczna. W końcu wtrąciłam swoje: - Chodźmy na horror! Będzie i akcja i przytulanie- mówiłam powstrzymując śmiech.
-Jakie przytulanie?!- dziewczyny nie zrozumiały
-No a co? Nie będziecie tulić się do chłopaków ze strachu?- wytłumaczyłam z szelmowskim uśmiechem. Po chwili zaczęły się śmiać. Po filmie każdy pojechał do Sb, a Mania i Mati na razie do nas. Rano zwlokłam się do kuchni, gdzie czekali chłopacy i Mania. Poszłam się ubrać, gdy zadzwonił mój telefon. Wróciłam do kuchni. W słuchawce odezwał się lekko przerażony i zdenerwowany Mario:
-Roomaaana! Słuchaj, Roxy jest w szpitalu, i…..
CDN :D
Przepraszam Was, ze tak późno, a rozdział krótki i nudny, ale szkoła, wiecie, a nie chcę pisać głupot :D. Za to następny rozdział bd lepszy i na pewno dłuższy!
Keep calm and wait :D
środa, 9 stycznia 2013
piątek, 4 stycznia 2013
Kim jesteś?
..Łukasz był w szoku. Pierwsze co zrobił to sprawdził czy nic poważnego nie stało się Romanie. Od razu
zadzwonił na pogotowie. Karetka przyjechała w zaledwie kilka minut ale dla Łukasza były to ciągnące się godziny. Pojechał z Romą. Przez całą drogę choć nie była ona taka długa, trzymał ją za rękę i w myślach powtarzał :
-Dlaczego… Dlaczego akurat ty a nie ja ?
Po dotarciu do szpitala wzięli Romanę na oddział a Łukasza na badania po czym okazało się, że jest lekko poobijany i nietrzeźwy. Po zakończeniu badań lekarze wezwali policję…. Łuki otrzymał tylko mandat w wysokości 250 złotych. Dla niego nie miało to znaczenia, ponieważ teraz liczyło się dla niego tylko zdrowie dziewczyny. Piszczek stał przed salą w której leżała Romana. Po chwili podszedł do niego lekarz i zapytał :
-Pan jest z rodziny ?
-Tak, jestem narzeczonym –odpowiedział
-Pańska narzeczona nie ma zbyt wiele szczęścia gdyby nie pana szybkie zawiadomienie pogotowia nie wiadomo czy by przeżyła –mówił lekarz
-Jest aż tak źle ? –zapytał z przerażeniem na twarzy
-Ma bardzo poważne obrażenia czaszki, ale na razie jest wszystko pod kontrolą –odpowiedział lekarz uspokajając go.
Po tej rozmowie Łukasz chwycił za telefon i zadzwonił do Emiliany :
-Hallo ? –zapytała zachrypniętym głosem
-Słuchaj Romana i ja mieliśmy wypadek.. –powiedział z poczuciem winy
-Jak to wypadek ? – zapytała nie mogąc złapać oddechu
-Jakieś auto w nas wjechało, straciłem panowanie nad kierownicą no i wjechaliśmy w drzewo –łamał mu się głos
-Nic wam nie jest ? –zapytała przerażona
-Mi nic ale Romana… ma poważny uraz czaszki –powiedział co chwile przerywając
W słuchawce nastał cisza… Po chwili Emilii odezwała się :
-Spokojnie, będzie dobrze –uspokajała go
-Proszę was żebyście na razie nie przyjeżdżali –mówił cichym tonem
-Dobrze, będziemy czekać jakby stan Romany się pogorszył daj znać. Pa –powiedziała i rozłączyła się.
Gdy Łukasz skończył rozmawiać podszedł do niego lekarz i poinformował, że może wejść do narzeczonej. Pielęgniarka podała mu fartuch i obuwie ochronne, włożył a po chwili siedział przy łóżku uśpionej Romany. Chłopak pogłaskał ją delikatnie w policzku.
-Moje biedne kochanie… -pocałował ją w rękę.
Romana przebudziła się. Popatrzyła rozkojarzonym wzrokiem.
-Kim jesteś?- zapytała
Pytanie dziewczyny dobiło go. Nie wiedział co powiedzieć.
-Ja… -powiedział cicho. –Nie pamiętasz mnie.. ? –zapytał ze smutkiem
-Nie a powinnam ? –zapytała zdziwiona
Wtedy do Sali wszedł lekarz.
-Pani Lenonko jak się pani czuje ? –zapytał
-Kto ? –zapytała zdziwiona
-Ach tak… Zanik pamięci jest częsty przy tak poważnych urazach czaszki –powiedział lekarz
-Jest jakaś szansa, że odzyska pamięć ? –zapytał
-Tak owszem, ale jedna na sto. Niestety –powiedział lekarz
-Czy może mi ktoś wyjaśnić co tu się dzieje ? –prawie krzyczała
-Ja jej powiem –powiedział do lekarza a ten wyszedł z sali…
Usiadł obok jej łóżka i chwycił za rękę…
-Nazywasz się Romana Lenonko. Jesteś obrońcą w Borussi Dortmund, masz dwie przyjaciółki obu dwie są zaręczone, Emiliana z Rene a Roksana z Goetze. Twój kuzyn Mateusz jest z moją siostrą Manią. A ja… -przerwał. –Ja jestem twoim narzeczonym.
W sali zapadła cisza. Roma nie wiedziała co powiedzieć ale po chwili namysłu powiedziała :
-Dobrze postaram ci uwierzyć
-Nawet nie wiesz jak się cieszę –uśmiechną się i pożegnał.
Wrócił do hotelu, opowiedział jeszcze raz o wszystkim przyjaciołom. Piszczek przychodził do Romy codziennie opowiadał jej o wszystkich chwilach, które spędzili razem a ona od nowa się w nim zakochała…
Mania :)
zadzwonił na pogotowie. Karetka przyjechała w zaledwie kilka minut ale dla Łukasza były to ciągnące się godziny. Pojechał z Romą. Przez całą drogę choć nie była ona taka długa, trzymał ją za rękę i w myślach powtarzał :
-Dlaczego… Dlaczego akurat ty a nie ja ?
Po dotarciu do szpitala wzięli Romanę na oddział a Łukasza na badania po czym okazało się, że jest lekko poobijany i nietrzeźwy. Po zakończeniu badań lekarze wezwali policję…. Łuki otrzymał tylko mandat w wysokości 250 złotych. Dla niego nie miało to znaczenia, ponieważ teraz liczyło się dla niego tylko zdrowie dziewczyny. Piszczek stał przed salą w której leżała Romana. Po chwili podszedł do niego lekarz i zapytał :
-Pan jest z rodziny ?
-Tak, jestem narzeczonym –odpowiedział
-Pańska narzeczona nie ma zbyt wiele szczęścia gdyby nie pana szybkie zawiadomienie pogotowia nie wiadomo czy by przeżyła –mówił lekarz
-Jest aż tak źle ? –zapytał z przerażeniem na twarzy
-Ma bardzo poważne obrażenia czaszki, ale na razie jest wszystko pod kontrolą –odpowiedział lekarz uspokajając go.
Po tej rozmowie Łukasz chwycił za telefon i zadzwonił do Emiliany :
-Hallo ? –zapytała zachrypniętym głosem
-Słuchaj Romana i ja mieliśmy wypadek.. –powiedział z poczuciem winy
-Jak to wypadek ? – zapytała nie mogąc złapać oddechu
-Jakieś auto w nas wjechało, straciłem panowanie nad kierownicą no i wjechaliśmy w drzewo –łamał mu się głos
-Nic wam nie jest ? –zapytała przerażona
-Mi nic ale Romana… ma poważny uraz czaszki –powiedział co chwile przerywając
W słuchawce nastał cisza… Po chwili Emilii odezwała się :
-Spokojnie, będzie dobrze –uspokajała go
-Proszę was żebyście na razie nie przyjeżdżali –mówił cichym tonem
-Dobrze, będziemy czekać jakby stan Romany się pogorszył daj znać. Pa –powiedziała i rozłączyła się.
Gdy Łukasz skończył rozmawiać podszedł do niego lekarz i poinformował, że może wejść do narzeczonej. Pielęgniarka podała mu fartuch i obuwie ochronne, włożył a po chwili siedział przy łóżku uśpionej Romany. Chłopak pogłaskał ją delikatnie w policzku.
-Moje biedne kochanie… -pocałował ją w rękę.
Romana przebudziła się. Popatrzyła rozkojarzonym wzrokiem.
-Kim jesteś?- zapytała
Pytanie dziewczyny dobiło go. Nie wiedział co powiedzieć.
-Ja… -powiedział cicho. –Nie pamiętasz mnie.. ? –zapytał ze smutkiem
-Nie a powinnam ? –zapytała zdziwiona
Wtedy do Sali wszedł lekarz.
-Pani Lenonko jak się pani czuje ? –zapytał
-Kto ? –zapytała zdziwiona
-Ach tak… Zanik pamięci jest częsty przy tak poważnych urazach czaszki –powiedział lekarz
-Jest jakaś szansa, że odzyska pamięć ? –zapytał
-Tak owszem, ale jedna na sto. Niestety –powiedział lekarz
-Czy może mi ktoś wyjaśnić co tu się dzieje ? –prawie krzyczała
-Ja jej powiem –powiedział do lekarza a ten wyszedł z sali…
Usiadł obok jej łóżka i chwycił za rękę…
-Nazywasz się Romana Lenonko. Jesteś obrońcą w Borussi Dortmund, masz dwie przyjaciółki obu dwie są zaręczone, Emiliana z Rene a Roksana z Goetze. Twój kuzyn Mateusz jest z moją siostrą Manią. A ja… -przerwał. –Ja jestem twoim narzeczonym.
W sali zapadła cisza. Roma nie wiedziała co powiedzieć ale po chwili namysłu powiedziała :
-Dobrze postaram ci uwierzyć
-Nawet nie wiesz jak się cieszę –uśmiechną się i pożegnał.
Wrócił do hotelu, opowiedział jeszcze raz o wszystkim przyjaciołom. Piszczek przychodził do Romy codziennie opowiadał jej o wszystkich chwilach, które spędzili razem a ona od nowa się w nim zakochała…
Mania :)
czwartek, 3 stycznia 2013
Mania- nowa współautorka
Chciałam Wam powiedzieć, ze mamy nową współautorkę, Manię. Jest bardzo utalentowana, co można zobaczyć w postach "Cudowna informacja", "Sms" czy "Dom w lesie", których jest autorką. Będzie z nami pisać na stałe, dopóki będziemy prowadzić tego bloga :D Cieszę się że jest z nami. Właśnie w przygotowaniu jest nowy post Mani.
Pozdrawiam ciepło.
Romana
Pozdrawiam ciepło.
Romana
Ślub
Styczeń mijał bardzo spokojnie. Roksana miała się dobrze, a obie Borussie nie przegrały żadnego meczu, tylko zremisowały po jednym.
Któregoś dnia, po treningu, zajrzałam do skrzynki na listy. przyniosłam listy do domu i zaczęłam przeglądać:
-Hmm, reklama, reklama, rachunek, rachunek... o! list od Marty i Przemka!- otworzyłam go i zaczęłam czytać. gdy skończyłam, od razu zawołałam Łukasza.
-Łuuukaasz!! Chodź do kuchni!
-Już idę, pali się czy co?
gdy zszedł na dół, zaczęłam mu machać listem przed nosem
-Wiesz co to?
-No weź, nic nie widzę.- po chwili dałam mu przeczytać -Osz kurna! totalnie zapomnieliśmy o tym!- wykrzyczał Łukasz
-No właśnie. W tym momencie wpadła Emiliana.
-Hej, hej, też dostaliście list? -zaczęła
-Hej, Em. tak dostaliśmy. Też zapomniałaś?
-No, totalnie. Byłam u Roxy. Prosiła zapytać czy idziesz z nami jutro na zakupy, będziemy szukać sukienek.
-No jasne! Tylko, co zrobimy z Manią i Mateuszem? no nie możemy ich tak zostawić, przecież oni zupełnie nie znają Dortmundu!- przypomniałam sobie.
-Aaa, no to tez racja. Słuchaj, a może ja zadzwonię do Marty, czy mogliby się z nami zabrać?
-Okey, no to zadzwoń.
Marta się zgodziła, więc poszłam do pokoju Mani.
-Mania? Mogę wejść?- zapukałam i zapytałam.
-Jasne, właź!
-Słuchaj Mania, 14 lutego ty i Mateusz jedziecie z nami do Holandii.
-Naprawdę? Po co?
-Wtedy odbywa się ślub naszej przyjaciółki, Marty. A nie chcieliśmy was zostawiać samych. nie znacie przecież Dortmundu.- wyjaśniłam.
-Aha, no dobrze. Powiem Mateuszowi jak wróci.
-Okay. Jeżeli chcesz możesz iść jutro ze mną, Em i Roxy poszukać czegoś ładnego. W końcu zostały 2 tygodnie- powiedziałam, kierując się w stronę drzwi.
-Spokojnie, 2 tygodnie to dużo.- Mania uśmiechnęła się- Ale oczywiście, że pójdę.
Następnego dnia rano, znaczy o 12 wybrałyśmy się po sukienki i dodatki. Byłyśmy w 4, i zanim każda coś znalazła, minęła godzina 16. Poszłyśmy zmęczone do kawiarni.
-Jejku! już 16- zawołała Roksana patrząc na wyświetlacz telefonu.
Dwa tygodnie zleciały jak dwa dni, i już niedługo szykowaliśmy się do wylotu do Eindhoven. Mania bardzo się niecierpliwiła i denerwowała. Objawiało to się bieganiem po całym domu i sprawdzaniem zawartości walizki co 5 minut. W końcu zainterweniował Mati.
-Mania, kotku chodź , usiądź i się uspokój.
-No ale ja nie wiem czy wszystko zabrałam!- gorączkowała się dziewczyna.
-Tak, przecież sprawdziłaś to już milion razy. Mania trochę się dzięki temu uspokoiła. po chwili Łukasz zawołał Mateusza.
-Matii! Chodź, weźmiemy walizki, a wy dziewczyny idźcie już do samochodu. Wsiadłyśmy. Na lotnisku spotkaliśmy się z Em i Rene, oraz z Roxy i Mario. Wzięliśmy bagaże, i poszliśmy z w stronę odprawy. Minęła ona szybko, i już po 20 minutach wszyscy byliśmy na pokładzie samolotu lecącego do Eindhoven.
Lot trwał 3 godziny, i wszyscy oprócz Mani i Mateusza usnęli. Oni robili zdjęcia Niemiec z lotu ptaka.
Obudził mnie głos stewardessy oznajmiającej lądowanie. Obudziłam też Łukasza, a reszta już dawno nie spała. Po wyjściu z samolotu zamówiliśmy taksówkę i podjechaliśmy pod dom (przyszłych) państwa Tytoń. Otworzyła nam Marta, cała w skowronkach. Chłopaki zostali na dole, a my pomogłyśmy Marcie dopracować szczegóły fryzury i makijażu. Mania musiała oczywiście zrobić milion zdjęć. Po chwili podjechaliśmy pod kościół w którym miał odbyć się ślub. Gdy wszyscy już się zebrali, ksiądz rozpoczął ceremonię.
-Zebraliśmy się tu wszyscy, by połączyć związkiem małżeńskim Martę Solską i Przemysława Tytonia. Powtarzajcie przysięgę za mną.
-Marto Solska, czy bierzesz sobie tego oto Przemysława Tytonia za męża i przyrzekasz być mu wierna, póki śmierć Was nie rozłączy?
-Przyrzekam.
-A czy ty, Przemysławie Tytoniu bierzesz sobie za żonę tą oto Martę Solską i przyrzekasz być wierny, póki śmierć Was nie rozłączy?
-Przyrzekam.
-Ogłaszam Was zatem mężem i żoną. Możecie się pocałować.- zakończył ksiądz. W kościele rozległy się gromkie brawa. Potem pojechaliśmy na wesele. Zabawa była przednia.
Każdy bawił się świetnie przy dobrej muzyce. Noc minęła szybko, i wszyscy byli lekko podpici.
Rano Łukasz uparł się żebyśmy pojechali już do hotelu
-Roma, pojedźmy już, proszę!- błagał
-Łukasz! Doskonale wiesz że jesteś lekko nietrzeźwy!
-Kotku, będę jechał powoli! Proszę cię, jedź ze mną.
-No dobrze. Ale jedziesz powoli i ostrożnie! Gdybym wiedziała co się zdarzy, w życiu bym się nie zgodziła. Pojechaliśmy. Początkowo było spokojnie. Gdy byliśmy w połowie drogi, zaczęło robić niebezpiecznie. Wpadło na nas jakieś auto. Łukasz stracił panowanie nad kierownicą. Wjechaliśmy w drzewo. Ostatnią rzeczą jaką zapamiętałam były słowa Łukasza:
-Boże co ja zrobiłem!. Później zemdlałam.
poniedziałek, 31 grudnia 2012
Cudowna informacja :3
Po rozprawie wszyscy wrócili do domu Piszczka. Łukasz całą drogę obserwował Manię i Mateusza. Widział, że ciągnie ich ku sobie, ale pamiętał jak Mania została zraniona przez poprzedniego chłopaka. Gdy wrócili do domu Łukasz poprosił młodego adwokata na słówko.
-Słuchaj widzę, że podoba ci się Mania, ale jak ją skrzywdzisz, to marny będzie twój los.
-Jaaa... -Mateusz spuścił głowę i poczerwieniał.. -ja nigdy nie śmiał bym jej skrzywdzić !
-No ja myślę -powiedział klepiąc go po plecach.
Mati i Łukasz poszli do kuchni gdzie reszta śmiała się i wygłupiała. Łuki podszedł do Romy objął ją od tyłu i zapytał:
-A wy z czego się tak śmiejecie ??
-Takie tam żarty -odpowiedziała Roxy śmiejąc się.
Po chwili zastanowienia Roma wpadła na pomysł:
-Wiecie co ? -nastała cisza. -Mam pomysł -kontynuowała. -Mogli byśmy zrobić imprezę u nas w końcu trzeba oblać sukces -zaproponowała
-Jasne ! Może jutro ? -zaproponował Mario
-Pewnie -powiedziała reszta.
Następnego dnia Roma, Emi, Mania i Roxy od rana szykowały dom na imprezę. Po krótkim czasie do dziewczyn dołączyli chłopaki oprócz Mario, który dzwonił do chłopaków z BVB i Bayernu . Około 19 przybyli wszyscy goście. Gdy atmosfera się ociepliła Mario i Roksana stanęli na schodach i poprosili o ciszę. Kiedy nastała cisza absolutna Mario zaczął :
-Słuchajcie skoro zebrali się tu nasi najbliżsi znajomi chcielibyśmy z Roksanką coś ogłosić...
Po chwili Roksana dokończyła :
-Mario i ja spodziewamy się dziecka. -uśmiechnęła się
Gdy do gości dotarł sens informacji tej pary, wszyscy zaczęli im gratulować. Impreza rozkręcała się coraz bardziej więc Mateusz postanowił wykorzystać okazję i zatańczyć z Manią. Podszedł do niej i zapytał :
-Zatańczysz ze mną ??
-Z chęcią -odpowiedziała a na jej policzkach pojawiły się rumieńce
Podczas tańca Mateusz przyznał Mani, że mu się podoba, ale dodał też, że Łukasz go ostrzegł żeby jej nie skrzywdził. Impreza trwała aż do rana. Wszyscy dobrze się bawili. Rano chłopcy postanowili posprzątać dom po imprezie. Roxy, Roma, Mania i Emi zeszły razem do kuchni z pomysłem zrobienia śniadania ale chłopcy byli pierwsi. Dziewczyny witały się ze swoimi chłopakami a Mania poprosiła Łukasza na słówko.
-Braciszku mam do Ciebie prośbę... Mógłbyś nie straszyć chłopaka, który mi się podoba.. ? -zapytała uśmiechając się
-No dobra, ale wiesz, ze nie pozwolę cię nikomu skrzywdzić -powiedział
-Tak wiem -przytuliła go i wrócili do reszty. Przyjaciele resztę dnia spędzili w swoim towarzystwie.
Następnego dnia, na treningu gracze BVB dowiedzieli się że Roman Weindenfeller nie przedłużył kontraktu i już nie będzie grał w drużynie mistrza Niemiec. Wszyscy zastanawiali się kto może być jego następcą, dopóki Emilii nie wbiegła z wielką radością do domu Romany.
-Zostaję w Dortmundzie!!- wrzeszczała i biegała po całej kuchni.
-Jako to? Przecież miałaś trenować w HSV.- zdziwiła się Romana.
-No ale Rene przeszedł do BVB, zamiast Romana!- ekscytowała się dziewczyna
-Super! no to znowu będzie tak jak dawniej!- cieszyła się Roxy
Gdy chłopaki wrócili i usłyszeli o transferze Rene, byli tego samego zdania co dziewczyny. Wszyscy się cieszyli, a najbardziej Emiliana, gdyż nie musiała się rozstawać z przyjaciółkami.
-Słuchaj widzę, że podoba ci się Mania, ale jak ją skrzywdzisz, to marny będzie twój los.
-Jaaa... -Mateusz spuścił głowę i poczerwieniał.. -ja nigdy nie śmiał bym jej skrzywdzić !
-No ja myślę -powiedział klepiąc go po plecach.
Mati i Łukasz poszli do kuchni gdzie reszta śmiała się i wygłupiała. Łuki podszedł do Romy objął ją od tyłu i zapytał:
-A wy z czego się tak śmiejecie ??
-Takie tam żarty -odpowiedziała Roxy śmiejąc się.
Po chwili zastanowienia Roma wpadła na pomysł:
-Wiecie co ? -nastała cisza. -Mam pomysł -kontynuowała. -Mogli byśmy zrobić imprezę u nas w końcu trzeba oblać sukces -zaproponowała
-Jasne ! Może jutro ? -zaproponował Mario
-Pewnie -powiedziała reszta.
Następnego dnia Roma, Emi, Mania i Roxy od rana szykowały dom na imprezę. Po krótkim czasie do dziewczyn dołączyli chłopaki oprócz Mario, który dzwonił do chłopaków z BVB i Bayernu . Około 19 przybyli wszyscy goście. Gdy atmosfera się ociepliła Mario i Roksana stanęli na schodach i poprosili o ciszę. Kiedy nastała cisza absolutna Mario zaczął :
-Słuchajcie skoro zebrali się tu nasi najbliżsi znajomi chcielibyśmy z Roksanką coś ogłosić...
Po chwili Roksana dokończyła :
-Mario i ja spodziewamy się dziecka. -uśmiechnęła się
Gdy do gości dotarł sens informacji tej pary, wszyscy zaczęli im gratulować. Impreza rozkręcała się coraz bardziej więc Mateusz postanowił wykorzystać okazję i zatańczyć z Manią. Podszedł do niej i zapytał :
-Zatańczysz ze mną ??
-Z chęcią -odpowiedziała a na jej policzkach pojawiły się rumieńce
Podczas tańca Mateusz przyznał Mani, że mu się podoba, ale dodał też, że Łukasz go ostrzegł żeby jej nie skrzywdził. Impreza trwała aż do rana. Wszyscy dobrze się bawili. Rano chłopcy postanowili posprzątać dom po imprezie. Roxy, Roma, Mania i Emi zeszły razem do kuchni z pomysłem zrobienia śniadania ale chłopcy byli pierwsi. Dziewczyny witały się ze swoimi chłopakami a Mania poprosiła Łukasza na słówko.
-Braciszku mam do Ciebie prośbę... Mógłbyś nie straszyć chłopaka, który mi się podoba.. ? -zapytała uśmiechając się
-No dobra, ale wiesz, ze nie pozwolę cię nikomu skrzywdzić -powiedział
-Tak wiem -przytuliła go i wrócili do reszty. Przyjaciele resztę dnia spędzili w swoim towarzystwie.
Następnego dnia, na treningu gracze BVB dowiedzieli się że Roman Weindenfeller nie przedłużył kontraktu i już nie będzie grał w drużynie mistrza Niemiec. Wszyscy zastanawiali się kto może być jego następcą, dopóki Emilii nie wbiegła z wielką radością do domu Romany.
-Zostaję w Dortmundzie!!- wrzeszczała i biegała po całej kuchni.
-Jako to? Przecież miałaś trenować w HSV.- zdziwiła się Romana.
-No ale Rene przeszedł do BVB, zamiast Romana!- ekscytowała się dziewczyna
-Super! no to znowu będzie tak jak dawniej!- cieszyła się Roxy
Gdy chłopaki wrócili i usłyszeli o transferze Rene, byli tego samego zdania co dziewczyny. Wszyscy się cieszyli, a najbardziej Emiliana, gdyż nie musiała się rozstawać z przyjaciółkami.
niedziela, 30 grudnia 2012
Mateusz
Poprosiłam Rene żeby zostali jeszcze kilka dni. Wszyscy myśleliśmy co zrobić z Reusem.
Rano zadzwonił mój kuzyn Mateusz.
-Haalo? Mati?- powiedziałam zaspana.
-Hej Roma! Nie spisz już?
-No teraz już nie. A co chcesz?
-No bo wujek chciał żebyś przyjechała na parę dni.
-Wiesz co Mati? Zadzwonię za 10 minut.-rozłączyłam się i zbiegłam po schodach do kuchni. Oczywiście po drodze musiałam się potknąć i zlecieć na dół z hukiem.
Nikogo w kuchni nie było. Zrobiłam śniadanie i zawołałam wszystkich. Podczas śniadania chciałam opowiedzieć mój genialny plan.
-Słuchajcie, ja chyba wiem co można zrobić z Marco. Rano zadzwonił mój kuzyn Mateusz, który jest adwokatem…i dzięki niemu wpadł mi do głowy pomysł. A jeżeli wytoczylibyśmy Reusowi sprawę sądową o porwanie? I napaść z uszczerbkiem na zdrowiu?
-Ty to masz głowę do pomysłów! Genialne- zawołała Mania.
-No to co wy na to? Zaraz zadzwonię do Mateusza, czy zgodzi się być naszym, znaczy Emilii adwokatem.
-Ja jestem za. Niech wreszcie dostanie za swoje!- poparł mnie Gotze.
-Zgadzam się.- najważniejsze że Em się zgodziła.
-No to ja lecę zadzwonić do Matiego- powiedziałam i pobiegłam zadzwonić.
-No hej Mati. Słuchaj mam prośbę. Mógłbyś przyjechać do Dortmundu? Zostałbyś adwokatem mojej przyjaciółki. Jeżeli się zgodzisz, to całą sprawę wyjaśnię ci na miejscu. To nie rozmowa na telefon.
-Dobra, ale tylko dlatego, że jesteś moją kuzynką.
-Dzięki Mati. Kochany jesteś.
-Już zabukowałem bilet, jeszcze dzisiaj wyjadę. W Dortmundzie będę jutro o 11.
-No to ja idę im powiedzieć. Do jutra. Paa.
-Słuchajcie!! Mateusz się zgodził! Jutro o 11 będzie w Dortmundzie. Zgodził się poprowadzić naszą sprawę. Będziemy musieli mu wszystko opowiedzieć.
MIESIĄC PÓŹNIEJ
Czekaliśmy już pod salą sądową. Zdenerwowanie miało ochotę nas rozwalić, szczególnie że mieliśmy znowu wspominać rzeczy które sprawiły nam tyle bólu. Niestety pierwsza miałam zeznawać ja.
-Czy jest pani spokrewniona z oskarżonym?- sędzia zaczął swoją gadkę.
-Nie, nie jestem.
-Wie pani że za składanie fałszywych zeznań grozi kara pieniężna?
-Tak, wysoki sądzie.
-A więc proszę zeznawać zgodnie z prawdą.
-Więc on przyszedł do nas parę tygodni temu, to była sobota, i mój chłopak… on poszedł otworzyć, i on… nie wrócił..- głos mi się zaczął łamać- wtedy Marco odepchnął mnie i zaczął grozić Emilianie. Wtedy poszłam zobaczyć co z Łukaszem i okazało się że Reus… wbił.. Łukaszowi nóż w plecy. Musiałam z nim pojechać do szpitala. Jak wróciłam, Marco groził mi i Emilianie… uwięził jej brata… i on…- nie mogłam dokończyć, rozpłakałam się.
-Pani Lenonko, czy zdoła pani dokończyć zeznania?- pokręciłam przecząco głową i wyszłam z Manią, która nie zeznawała poza salę.
- Wszystko w porządku?
-Tak, już będzie dobrze, nie martw się.
-No już, wytrzyj oczka i wracamy na salę, jeżeli tylko chcesz.
-Okey, już idę.- wytarłam oczy i wróciłyśmy na salę. Właśnie zeznania kończył Łukasz. Jeszcze tylko Mario i koniec zeznań . Mario zeznał bardzo szybko. Sędzia udał się na naradę w sprawie wyroku dla Reusa. Zajęło im to tylko 5 minut.
-Pan Marco Reus, zostaje Pan skazany na rok pozbawienia wolności i karę grzywny wysokości 25 tysięcy.
Po wyjściu z Sali miałam ochotę uwiesić się Mateuszowi w podziękowaniu na szyi, ale on był zajęty… Manią.
Rano zadzwonił mój kuzyn Mateusz.
-Haalo? Mati?- powiedziałam zaspana.
-Hej Roma! Nie spisz już?
-No teraz już nie. A co chcesz?
-No bo wujek chciał żebyś przyjechała na parę dni.
-Wiesz co Mati? Zadzwonię za 10 minut.-rozłączyłam się i zbiegłam po schodach do kuchni. Oczywiście po drodze musiałam się potknąć i zlecieć na dół z hukiem.
Nikogo w kuchni nie było. Zrobiłam śniadanie i zawołałam wszystkich. Podczas śniadania chciałam opowiedzieć mój genialny plan.
-Słuchajcie, ja chyba wiem co można zrobić z Marco. Rano zadzwonił mój kuzyn Mateusz, który jest adwokatem…i dzięki niemu wpadł mi do głowy pomysł. A jeżeli wytoczylibyśmy Reusowi sprawę sądową o porwanie? I napaść z uszczerbkiem na zdrowiu?
-Ty to masz głowę do pomysłów! Genialne- zawołała Mania.
-No to co wy na to? Zaraz zadzwonię do Mateusza, czy zgodzi się być naszym, znaczy Emilii adwokatem.
-Ja jestem za. Niech wreszcie dostanie za swoje!- poparł mnie Gotze.
-Zgadzam się.- najważniejsze że Em się zgodziła.
-No to ja lecę zadzwonić do Matiego- powiedziałam i pobiegłam zadzwonić.
-No hej Mati. Słuchaj mam prośbę. Mógłbyś przyjechać do Dortmundu? Zostałbyś adwokatem mojej przyjaciółki. Jeżeli się zgodzisz, to całą sprawę wyjaśnię ci na miejscu. To nie rozmowa na telefon.
-Dobra, ale tylko dlatego, że jesteś moją kuzynką.
-Dzięki Mati. Kochany jesteś.
-Już zabukowałem bilet, jeszcze dzisiaj wyjadę. W Dortmundzie będę jutro o 11.
-No to ja idę im powiedzieć. Do jutra. Paa.
-Słuchajcie!! Mateusz się zgodził! Jutro o 11 będzie w Dortmundzie. Zgodził się poprowadzić naszą sprawę. Będziemy musieli mu wszystko opowiedzieć.
MIESIĄC PÓŹNIEJ
Czekaliśmy już pod salą sądową. Zdenerwowanie miało ochotę nas rozwalić, szczególnie że mieliśmy znowu wspominać rzeczy które sprawiły nam tyle bólu. Niestety pierwsza miałam zeznawać ja.
-Czy jest pani spokrewniona z oskarżonym?- sędzia zaczął swoją gadkę.
-Nie, nie jestem.
-Wie pani że za składanie fałszywych zeznań grozi kara pieniężna?
-Tak, wysoki sądzie.
-A więc proszę zeznawać zgodnie z prawdą.
-Więc on przyszedł do nas parę tygodni temu, to była sobota, i mój chłopak… on poszedł otworzyć, i on… nie wrócił..- głos mi się zaczął łamać- wtedy Marco odepchnął mnie i zaczął grozić Emilianie. Wtedy poszłam zobaczyć co z Łukaszem i okazało się że Reus… wbił.. Łukaszowi nóż w plecy. Musiałam z nim pojechać do szpitala. Jak wróciłam, Marco groził mi i Emilianie… uwięził jej brata… i on…- nie mogłam dokończyć, rozpłakałam się.
-Pani Lenonko, czy zdoła pani dokończyć zeznania?- pokręciłam przecząco głową i wyszłam z Manią, która nie zeznawała poza salę.
- Wszystko w porządku?
-Tak, już będzie dobrze, nie martw się.
-No już, wytrzyj oczka i wracamy na salę, jeżeli tylko chcesz.
-Okey, już idę.- wytarłam oczy i wróciłyśmy na salę. Właśnie zeznania kończył Łukasz. Jeszcze tylko Mario i koniec zeznań . Mario zeznał bardzo szybko. Sędzia udał się na naradę w sprawie wyroku dla Reusa. Zajęło im to tylko 5 minut.
-Pan Marco Reus, zostaje Pan skazany na rok pozbawienia wolności i karę grzywny wysokości 25 tysięcy.
Po wyjściu z Sali miałam ochotę uwiesić się Mateuszowi w podziękowaniu na szyi, ale on był zajęty… Manią.
sobota, 29 grudnia 2012
"Chwila nieuwagi"
.....ale nie wróciłam tak szybko jakby się wydawało.
Marco więził mnie w piwnicy jeszcze przez kilka tygodni.
-Boże,co ja sobie wyobrażałam?!Ze on się zmieni?Jaka ja byłam głupia!-powtarzałam sobie w myślach.Napisałam SMS-a Romie.
,,Romcia,ze mną wszystko w porządku.To co ci powiedziałam nie było prawda.Marco mnie porwał i więzi mnie w piwnicy w jakimś lesie.Bardzo za wami tęsknie.Em-czytała Romana przy okazji z trudem łapiąc oddech.
-Wiedziałam ze Marco nigdy się nie zmieni!!-krzyczała
-Roma,kochanie spokojnie.Znajdziemy ja.-próbował uspokoić moja przyjaciółkę Lukasz.
-Musimy mieć nadzieje ze mu ucieknie...ja uważałem go za mojego przyjaciela!-powiedział Mario.
Po słowach Mario,zadzwonił telefon Łukasza.Dzwoniła Mania- jego siostra.
Wspominała bratu ostatnio ze przyjedzie z Berlina na zlecenie Kickera-gazety sportowej.Miała robić zdjęcia zawodnikom BvB.Powiedziała ze za 30 minut samolot ląduje na lotnisku w Dortmundzie.
-Dobra to ty po nią pojedz a my się zastanowimy co dalej.-powiedziała po cichu Roksana.
Tymczasem ja w domku w lesie zastanawiałam się nad moim dalszym życiem.Nie miałam najmniejszej ochoty spędzać go z Reusem.
-Emilii,kochanie od paru dni się nie odzywasz.coś się stało?-zapytał jakby nigdy nic Marco próbując mnie pocałować.Widząc co chce zrobić odepchnęłam go z całej siły.
-Wypuść mnie!!-krzyczałam
-Em,już ci mówiłem ze cie kocham.Nie wiem dlaczego mnie zostawiłaś!
-Tak mnie kochałeś ze na boku szłeś z każdą napotkana dupą do łózka?!To była twoja miłość?!Tak?!!-wypomniałam mu wszystko
-To nie tak.Chce zacząć z Tobą wszystko od nowa.-powiedział po czym przysunął się bliżej mnie.Odsunęłam się w sama porę kiedy zaczął odpinać guziki z mojej koszulki.
-Co ty robisz?!-zapytałam wściekła
-No jak to co?Zaczynam wszystko od początku!A zaczynam od rzeczy na którą długo czekałem..,wiec chodźmy do mnie do pokoju..do łózka.
-No chyba cie pojebało.-odpowiedziałam zdenerwowana.Nigdzie z tobą nie pójdę!
-Zobaczymy ile tu jeszcze wytrzymasz..-oznajmił mi wściekły i wyszedł.
Tymczasem w Dortmundzie wszyscy łącznie z Manią, zastanawiali się co dalej.
-Dzwoniłam do Rene i opowiedziałam mu wszystko.Powiedział ze będzie tu jak najszybciej.-powiedziała Roksana siadając na kolanach u Mario.
-Dobrze...-odpowiedziała jej zrezygnowana Romana.
-Hmm....słuchajcie a może poszukamy jej na własną rękę?-zaproponowała Mania.
-Fajnie by było gdybyśmy wiedzieli od czego zacząć.-odpowiedział Łukasz siostrze.
Dyskutowali o tym jeszcze do wieczora.wpadł mi do głowy pewien plan.
Marco gdzieś pojechał ale palant zostawił otwarte okno!!Spróbuje się przez nie wydostać!-pomyślałam po czym zaczęłam uaktualniać mój plan.Wydostałam się bez problemu.Uciekałam przez ciemny las co chwila obracając się za siebie.Po pół godzinie byłam już przed domem Romy i Łukasza.Zadzwoniłam do drzwi.Otworzył mi je Rene który przyjechał dosłownie przed chwilką.Widząc go wpadłam mu w ramiona.
-Boże Emi!!Nic ci nie jest?!-krzyknął
-Nie nic.Rene kochanie tak tęskniłam...-odpowiedziałam szybko
Weszliśmy do kuchni.Roksana i Romana zbledły jak papier widząc mnie z powrotem.
-Emilii!Ty żyjesz!!Jak ci się udało uciec od tego psychola?!-dopytywały się jednocześnie przytulając się do mnie.
-Chwilka nieuwagi....i uciekłam.
-Dopiero teraz się przekonaliśmy jaki jest na prawdę.Jak z Łukaszem mogliśmy się kolegować z takim kimś!?-zastanawiał się głośno Mario.
-Właśnie jak....-dokończył Lukasz.
-Dobra,ważne ze Em jest cala i zdrowa.Teraz musimy się zastanowić co dalej...-myslala Mania
-Calkowicie zgadzam się z Manią.-odparła Roksana-Musi ponieść konsekwencje tego co zrobił.
-Słuchajcie,ja zabieram Em do Hamburga.Tam będzie bezpieczna.-powiedział Rene.
-Właśnie.Poza tym mam złe przeżycia związane z Dortmundem.Nie wiem czy nie przenieść się na stale do Hamburga i nie zacząć treningów w HSV....-pomyślałam głośno.
-Dobra zrobisz jak uważasz.Najważniejsze jest teraz twoje bezpieczeństwo- powiedziały niemal równocześnie Mania,Roma i Roxy.......
Marco więził mnie w piwnicy jeszcze przez kilka tygodni.
-Boże,co ja sobie wyobrażałam?!Ze on się zmieni?Jaka ja byłam głupia!-powtarzałam sobie w myślach.Napisałam SMS-a Romie.
,,Romcia,ze mną wszystko w porządku.To co ci powiedziałam nie było prawda.Marco mnie porwał i więzi mnie w piwnicy w jakimś lesie.Bardzo za wami tęsknie.Em-czytała Romana przy okazji z trudem łapiąc oddech.
-Wiedziałam ze Marco nigdy się nie zmieni!!-krzyczała
-Roma,kochanie spokojnie.Znajdziemy ja.-próbował uspokoić moja przyjaciółkę Lukasz.
-Musimy mieć nadzieje ze mu ucieknie...ja uważałem go za mojego przyjaciela!-powiedział Mario.
Po słowach Mario,zadzwonił telefon Łukasza.Dzwoniła Mania- jego siostra.
Wspominała bratu ostatnio ze przyjedzie z Berlina na zlecenie Kickera-gazety sportowej.Miała robić zdjęcia zawodnikom BvB.Powiedziała ze za 30 minut samolot ląduje na lotnisku w Dortmundzie.
-Dobra to ty po nią pojedz a my się zastanowimy co dalej.-powiedziała po cichu Roksana.
Tymczasem ja w domku w lesie zastanawiałam się nad moim dalszym życiem.Nie miałam najmniejszej ochoty spędzać go z Reusem.
-Emilii,kochanie od paru dni się nie odzywasz.coś się stało?-zapytał jakby nigdy nic Marco próbując mnie pocałować.Widząc co chce zrobić odepchnęłam go z całej siły.
-Wypuść mnie!!-krzyczałam
-Em,już ci mówiłem ze cie kocham.Nie wiem dlaczego mnie zostawiłaś!
-Tak mnie kochałeś ze na boku szłeś z każdą napotkana dupą do łózka?!To była twoja miłość?!Tak?!!-wypomniałam mu wszystko
-To nie tak.Chce zacząć z Tobą wszystko od nowa.-powiedział po czym przysunął się bliżej mnie.Odsunęłam się w sama porę kiedy zaczął odpinać guziki z mojej koszulki.
-Co ty robisz?!-zapytałam wściekła
-No jak to co?Zaczynam wszystko od początku!A zaczynam od rzeczy na którą długo czekałem..,wiec chodźmy do mnie do pokoju..do łózka.
-No chyba cie pojebało.-odpowiedziałam zdenerwowana.Nigdzie z tobą nie pójdę!
-Zobaczymy ile tu jeszcze wytrzymasz..-oznajmił mi wściekły i wyszedł.
Tymczasem w Dortmundzie wszyscy łącznie z Manią, zastanawiali się co dalej.
-Dzwoniłam do Rene i opowiedziałam mu wszystko.Powiedział ze będzie tu jak najszybciej.-powiedziała Roksana siadając na kolanach u Mario.
-Dobrze...-odpowiedziała jej zrezygnowana Romana.
-Hmm....słuchajcie a może poszukamy jej na własną rękę?-zaproponowała Mania.
-Fajnie by było gdybyśmy wiedzieli od czego zacząć.-odpowiedział Łukasz siostrze.
Dyskutowali o tym jeszcze do wieczora.wpadł mi do głowy pewien plan.
Marco gdzieś pojechał ale palant zostawił otwarte okno!!Spróbuje się przez nie wydostać!-pomyślałam po czym zaczęłam uaktualniać mój plan.Wydostałam się bez problemu.Uciekałam przez ciemny las co chwila obracając się za siebie.Po pół godzinie byłam już przed domem Romy i Łukasza.Zadzwoniłam do drzwi.Otworzył mi je Rene który przyjechał dosłownie przed chwilką.Widząc go wpadłam mu w ramiona.
-Boże Emi!!Nic ci nie jest?!-krzyknął
-Nie nic.Rene kochanie tak tęskniłam...-odpowiedziałam szybko
Weszliśmy do kuchni.Roksana i Romana zbledły jak papier widząc mnie z powrotem.
-Emilii!Ty żyjesz!!Jak ci się udało uciec od tego psychola?!-dopytywały się jednocześnie przytulając się do mnie.
-Chwilka nieuwagi....i uciekłam.
-Dopiero teraz się przekonaliśmy jaki jest na prawdę.Jak z Łukaszem mogliśmy się kolegować z takim kimś!?-zastanawiał się głośno Mario.
-Właśnie jak....-dokończył Lukasz.
-Dobra,ważne ze Em jest cala i zdrowa.Teraz musimy się zastanowić co dalej...-myslala Mania
-Calkowicie zgadzam się z Manią.-odparła Roksana-Musi ponieść konsekwencje tego co zrobił.
-Słuchajcie,ja zabieram Em do Hamburga.Tam będzie bezpieczna.-powiedział Rene.
-Właśnie.Poza tym mam złe przeżycia związane z Dortmundem.Nie wiem czy nie przenieść się na stale do Hamburga i nie zacząć treningów w HSV....-pomyślałam głośno.
-Dobra zrobisz jak uważasz.Najważniejsze jest teraz twoje bezpieczeństwo- powiedziały niemal równocześnie Mania,Roma i Roxy.......
Subskrybuj:
Posty (Atom)